FAS to choroba, której można całkowicie zapobiec. Krafty kontra FAS [ROZMOWA]

Jakiś czas temu, podczas jednej z rozmów na okołopiwne i życiowe tematy, okazało się, że Ela z Browaru Raduga, z racji swojego doświadczenia zawodowego, wie naprawdę sporo o FAS. Postanowiłem, że muszę ją o to wypytać. Ela od razu się zgodziła, a co więcej w toku rozmowy narodził się pomysł na organizację specjalnej akcji.

 

Na temat FAS pisałem już w 2013 roku [link].
Zachęcałem również do udziału w akcji BEEROFF CHALLENGE [link].

W swojej wcześniejszej pracy zawodowej miałaś styczność z FAS, mogłabyś przybliżyć czym w ogóle jest FAS?

FAS to po polsku to Alkoholowy Zespół Płodowy. Jak się można domyślić po nazwie jest to choroba wywołana przez alkohol, który działał na dziecko jeszcze w okresie płodowym.

Ponieważ dokładne informacje o FAS można bardzo łatwo „wygooglować”, wydaje mi się, że w tej rozmowie nie jest najważniejsze wymienianie wszystkich objawów tej choroby. Ważniejsze jest skupienie się na tym, jak wygląda życie dziecka z FAS. A łatwe nie jest. Najbardziej uciążliwe są: obniżone IQ (alkohol zabija komórki nerwowe!), zaburzenia uwagi i uczenia się, problemy z pamięcią i planowaniem oraz inne dysfunkcje mózgu. Dzieci z FAS mają też problem ze zrozumieniem żartów, intonacji głosu, komunikacji niewerbalnej. Takie problemy dobitnie ujawniają się w szkole. Dzieci z FAS wiedzą, że są inne. Uczą się gorzej od innych, nawet jeśli bardzo się starają. To sprawia, że rośnie ich frustracja i złość, co powoduje czasem agresję wobec innych dzieci oraz nauczycieli. U dzieci z FAS bardzo częsta jest nadpobudliwość emocjonalna, przez co są one uważane za agresywne, niedojrzałe, płaczliwe, czy źle wychowane. Nie dość, że mają problemy z nauką, to na dodatek są odrzucane przez grupę rówieśniczą, mają mało przyjaciół albo wcale ich nie mają. Z wiekiem problemy rówieśnicze mogą się zmniejszać, ponieważ dziecko uczy się panować nad frustracją, złością i innymi emocjami, jednak ubytków intelektualnych nigdy nie da się całkowicie nadrobić.

 

Jaka jest skala FAS w Polsce?

Zgodnie z najnowszymi wynikami badań w Polsce rodzi się co roku około 1000 dzieci z FAS. Myślę jednak, że ciekawszą informacją jest to, że dzieci z FAS rodzi się w Polsce ok. 10 razy więcej niż dzieci z zespołem Downa. Mimo takich statystyk o problemie jakim jest FAS prawie w ogóle się nie rozmawia w przestrzeni publicznej (np. w mediach). Jest to o tyle szokujące, że matka i jej otoczenie mają wpływ na to, czy dziecko urodzi się z FAS, natomiast na wystąpienie zespołu Downa u dziecka nikt nie ma wpływu.

Trzeba też pamiętać, że alkohol pity w czasie ciąży powoduje u dziecka nie tylko FAS, który jest najcięższą formą wad wywołanych przez alkohol, ale też różne inne zaburzenia np. wady serca, nerek, uszkadza mięśnie.

Nawiązując do tego, co powiedziałam wcześniej, najważniejsze są dwie informacje o FAS:

  • FAS to choroba nieuleczalna.
  • FAS to choroba, której można zapobiec!

Najważniejsze jest to, że mamy możliwość zapobiegania tej chorobie, w bardzo prosty sposób i ze stuprocentową skutecznością. Wystarczy nie pić w czasie ciąży. Tylko tyle należy zrobić, aby ochronić dziecko.

 

Z tego co mówisz, w teorii skuteczna walka z FAS jest bardzo prosta, jednak co w sytuacji gdy ciąża pojawia się znienacka i kobieta staje się jej świadoma dopiero po jakimś czasie?

Oczywiście ideałem jest sytuacja, w której ciąża jest planowana – wtedy można w pełni kontrolować dietę, aktywność fizyczną, używki itp., jeszcze zanim zajdzie się w ciążę. Często jednak ciąży się nie planuje, albo zakłada się pesymistycznie, że planowana ciąża pojawi się później, niż faktycznie do tego dochodzi. Niestety nie posiadamy wbudowanego w ciało systemu wczesnego wykrywania ciąży i typowe jej objawy pojawiają się dopiero po paru tygodniach. Te pierwsze kilka tygodni to okres najbardziej krytyczny dla ciąży i w tym czasie alkohol może (nie musi!) wywołać największe szkody w kształtującym się organizmie dziecka.

Jednak kobieta zawsze ma możliwość odpowiednio zareagować – odstawiając alkohol. Kobietom, które planują ciąże radzę zrezygnować z alkoholu już w momencie rozpoczęcia starań o dziecko, ponieważ nigdy nie wiadomo jak szybko pojawi się nowe życie. Jeśli o ciąży dowiadujemy się po kilku tygodniach to i tak należy zadbać o siebie i dziecko – alkohol można wyeliminować w każdej chwili i zawsze będzie to dobre dla dziecka. W przypadku alkoholu nie powinniśmy stosować ludowej zasady pod tytułem „Dziecko i tak jest już przyzwyczajone do alkoholu”.

 

Co w takim razie jest największym problemem w tej sytuacji? Czyżby brak świadomości ludzi i znajomych, którzy to bagatelizują?

Ludzie często się nad tym zastanawiają, szczególnie na spotkaniach towarzyskich. Sama byłam świadkiem jak pewna dziewczyna w czasie imprezy plenerowej, radziła swojej mocno ciężarnej koleżance: „Jeśli twój organizm ma ochotę na piwo, kiedy jesteś w ciąży, to znaczy, że tego potrzebujesz, a więc możesz wypić trochę piwa”.

Wyobrażacie sobie, że dorosły, czy raczej dojrzały człowiek, mówi koledze-narkomanowi – „No, skoro masz ochotę na narkotyki to znaczy, że twój organizm ich potrzebuje, a więc powinieneś przyćpać”. Przecież nikomu rozsądnemu nie przyszłaby do głowy taka rada! Natomiast z jakiegoś tajemniczego powodu, przyzwalamy kobietom w ciąży na picie pewnych ilości wina czy piwa, zakładając, że alkohol nie zaszkodzi jej dziecku.

 

Dlaczego alkohol jest tak groźny dla płodu?

Alkohol to nie to samo co pół kilo czekoladek, albo śledzik, albo ogórek kiszony o 3 nad ranem.

Niestety wiele osób zapomina o tym, że pępowina to nie jest jakieś magiczne urządzenie z czujnikami toksyn. To nie kadź filtracyjna, gdzie to, co potrzebne dziecku, zostaje oddzielone od tego, co mu szkodzi. To, co trafia do krwi matki przedostaje się pępowiną do płodu. I nie ma co się tutaj czarować, nie zmienimy zasad fizjologii.

Niestety my dorośli, nawet bardzo doświadczeni w bojach, zapominamy o drugiej ważnej kwestii – alkohol to trucizna. Podajemy ją sobie na własne życzenie wtedy, kiedy mamy na to ochotę i w takich ilościach, jak nam to odpowiada. A dziecko w brzuchu? Czy ma jakiś wybór? Czy ma wpływ na to co dostanie i w jakiej ilości?

Tym, którzy szukają odpowiedzi na pytanie jak alkohol może oddziaływać na płód proponuję prostą zabawę na wyobraźnię. Wszyscy chyba wiedzą, że wpływ alkoholu na organizm – czyli szybkość i stopień upicia się – zależy od płci, od wagi ciała, ilości tkanki tłuszczowej itp. Na potrzeby wywiadu weźmy za przykład mnie.

Warzę ok. 50 kg. Jedno z moich ulubionych obecnie piw ma ok. 6,3% alkoholu. Jak mam dobry dzień, to czuję się „podchmielona” po 2/3 butelki tego piwa. A pijana gdzieś w trakcie drugiego. Natomiast gdy mam zły dzień (jestem fizycznie wymęczona, niewyspana, chora, lub wstałam lewą nogą) to jestem pijana już w połowie pierwszej butelki!

No to teraz proszę sobie wyobrazić po jakiej ilości tego samego piwa będzie pijane dziecko, które waży 10 razy mniej ode mnie czyli 5 kg. Oczywiście nie wszystkie procesy w naturze sprawdzają się w proporcji 1:1, ale przyjmijmy, że w przypadku alkoholu tak właśnie jest. Jeśli ja, w mój gorszy dzień, jestem pijana po jednej butelce ulubionego piwa, to teoretycznie 5 kilogramowe dziecko będzie pijane po wypiciu 50 ml tego samego piwa. To teraz pójdźmy krok dalej i wyobraźmy sobie co się dzieje z płodem, który waży 500 gram i dostaje, w prezencie z okazji sobotniego wieczoru, krew z promilami odpowiadającymi jednej butelce piwa… Gwarantuję, że efekt będzie. Pamiętajmy wszyscy, że płód to żywy organizm. Dziecko przebywające w brzuchu też można upić!

 

8282-lg

Nie brzmi to zachęcająco.

No właśnie. Alkohol pokazywany jest jako towarzysz imprez, piwo jako trunek społeczny.
Rolę jaką ma spełniać, spełnia doskonale. Jednak nie możemy zapominać, że to trucizna. Niech więc każdy odpowie sobie na pytanie: Czy chcę podawać truciznę swojemu nienarodzonemu dziecku? Jeśli istnieje nawet niewielkie ryzyko, że choćby jedno piwo wypite przez matkę w czasie ciąży, może negatywnie wpłynąć na rozwój dziecka, to czy chcemy to ryzyko podjąć? Czy zdrowie dziecka nie jest warte odstawienia alkoholu na te marne 9 miesięcy?

 

Co w takim razie z piwami niskoalkoholowymi i bezalkoholowymi, gdzie te drugie mimo nazwy mogą mieć do 0,5% alkoholu?

Jeżeli piwo faktycznie jest bezalkoholowe, czyli ma 0,00% to oczywiście można je pić, tak samo jak wodę czy soki. Natomiast piwo z niewielką zawartością alkoholu, choćby 0,5%, nadal jest piwem z alkoholem, więc ja bym na wszelki wypadek zrezygnowała. Tym bardziej, że żyjemy już w takich pięknych czasach, kiedy mamy wybór kilku naprawdę dobrych produktów chmielowych, które w ogóle nie mają w sobie alkoholu.

 

Czy to nie dziwne, że do wstrzemięźliwości alkoholowej zachęca osoba pracująca dla browaru?

Właściwie usłyszałam już podobne pytanie, gdy opowiedziałam kilka dni temu znajomemu z branży o tym, że ma powstać ten wywiad – „Czy to leży w naszym interesie?” Wydaje mi się, że to właśnie my, branża piwna, powinniśmy być najbardziej świadomi zagrożeń związanych z alkoholem. To, że to właśnie my, piwowarzy, browarnicy, barmani, blogerzy piwni, rozmawiamy o FAS i prowadzimy akcje uświadamiające, świadczy o naszym profesjonalizmie.

Dzięki za rozmowę! Już teraz zapraszam wszystkich do śledzenia i dołączania (jeśli chcecie się włączyć piszcie do mnie) do akcji „Krafty kontra FAS„, którą rozpoczynamy i jej główny punkt nastąpi w weekend 7-9 września 2018 r., z racji na odbywający się co roku 9 września Światowy Dzień Świadomości FAS.
Więcej: https://www.facebook.com/events/1395658230579645/

#KraftyKontraFAS

KRAFTY KONTRA FAS

Reklamy

Jedna myśl na temat “FAS to choroba, której można całkowicie zapobiec. Krafty kontra FAS [ROZMOWA]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s