Jubileusz WFP: 10 wspomnień z dziesiątej edycji [RELACJA]

Dopiero staliśmy w kolejce do hali w Mordorze, a tu już 10. edycja, kolejna na stadionie Mistrza Polski. Czas leci. Z okazji jubileuszu mam dla Was przegląd 10 rzeczy, które najbardziej zapadły mi w pamięć z tej edycji.

1. Co słychać na Piwnej Mapie Warszawy?

Muszę od tego zacząć, bo naprawdę DUŻO czasu zajęło mi przygotowanie zastawienia wszystkich wydarzeń związanych z piwem, które miały miejsce w Warszawie w 2018 roku. To temat na osobny wpis, który kiedyś może zrobię, ale wiedzcie, że zgodnie z moją metodologią sklasyfikowałem 422 wydarzenia, z podziałem na dzielnice, miesiące, dni tygodnia, najaktywniejsze lokale i browary. Kto nie widział, to prezentacja była nagrywana i pojawi się na profilu Warszawskiego Festiwalu Piwa.
Streszczę tylko, że najaktywniejszymi browarami były Browar Palatum i Browar Szpicbródka. Najwięcej wydarzeń miało miejsce w Samych Kraftach i Craft Beer Muranów. Najwięcej działo się w piątki i soboty i na wiosnę, najmniej w lato.

 

2. Pogoda i termin

Powiedzieć, że dopisała, to nic nie powiedzieć. Ciężko się to pisze w dniu, w którym wróciło ochłodzenie, ale pogoda wystrzeliła w weekend WFP, tak że można było poczuć lato, to m.in. spowodowało, że słyszałem nawet głosy o rekordowym czwartku pod względem frekwencji.
Określenie kwiecień-plecień pasuje tutaj idealnie, gdyby WFP było tydzień później, to wydaje mi się, że pogoda mogłaby dać się we znaki. Do tego kluby nad Wisłą na razie nie ruszyły, więc po prostu nie było alternatyw dla WFP, trzeba było iść.

3. Coś więcej niż samo piw, czyli ludzie!

Zadajcie sobie pytanie, jak był główny bodziec dla Was by pojawić się na tej edycji WFP.
Spróbowanie nowych piw i browarów, czy może ważniejszą rolę odegrał aspekt społecznościowy?

degustacja WFP10.JPG

Jeśli odpowiedzieliście sobie tak jak ja to zgodzicie się, że festiwale to przede wszystkim ludzie, na większości stoisk można było spotkać osoby odpowiedzialne za sprzedawane piwo, to wyjątkowa okazja dowiedzieć się o tajnikach produkcji. Przy ogromie festiwali i wydarzeń widać, że czasem zabraknie najbardziej znanych przedstawicieli browarów, a szkoda, bo ich obecność pokazuje, że za tymi piwami stoją konkretne osoby i wiąże się ich twarze z piwem. Na WFP na szczęście tak nie było.

WFP10.JPG

Generalnie można było spotkać wielu ludzi tworzących kulturę piwną od początku tzw. piwnej rewolucji, był nawet specjalny panel dyskusyjny na scenie przypominający jak to wszystko wyglądało.
Mimo to z drugiej strony udało mi się porozmawiać z naprawdę wieloma osobami, którzy dopiero pierwszy raz byli na WFP i byli zachwyceni.

To pokazuje jakim społecznościowym trunkiem jest piwo i jak łączy ludzi. Super!

Także debiutujące browary zaprezentowały się naprawdę fajnie i spotkały się z pozytywnym odbiorem. Monsters miał piwo uważane przez wielu za najlepsze na festiwalu – Sour Ni.

Z tej okazji poprosiłem Olka Hurko z Browaru Monsters, o kilka słów wrażeń z debiutu browaru na WFP:

10WFP był ogromnym sukcesem dla nas jako Browaru Monsters. W najśmielszych marzeniach nie spodziewaliśmy się tak długich kolejek do naszego stoiska, tak ciepłego przyjęcia i tak wysokich ocen naszych piw. Dostaliśmy mega pozytywnego kopa do dalszej pracy.

Sour Ni Monsters WFP10.jpg

Funky Fluid także pokazał ciekawy przegląd fajnie nachmielonych Ale.

funky fluid wfp10.JPG

Pierwszy raz na festiwalu był też Browarnia Bastion, czyli fizyczny browar położony najbliżej administracyjnych granic Warszawy, ale jednak poza nią. Poprosiłem Michała Mroza o podzielenie się jego wrażeniami:

Bardzo dziękuje wszystkim za przybycie, super festiwal, fajni ludzi i rewelacyjna atmosfera. Podobał mi się fakt że klienci przychodzili po Pilsa, a po degustacji DDH-DIPA, APA, Pszenicy czyli spróbowaniu czegoś innego, wybierali jedno z nich.

Browarnia Bastion WFP10.JPG

Jeśli mowa o społeczności to podczas WFP pojawiła się na szerszą skalę informacja, że Pinta rusza z własnym crowdfundingiem! Pinta Barrel Brewing zapowiada się grubo! Obstawiam rekord polskiego piwnego crowdfundingu.

Nie było chyba tylko tych, którzy sami się z tej imprezy wypisali, śpiewając wulgarnie na temat Legii, na której stadionie odbywa się przecież ta impreza. Ale wiecie co? Mam wrażenie, że festiwal nic na tym nie stracił, a zyskał brak ewentualnych patostreamów.

4. Piwni Przewodnicy

W tym roku mam wrażenie, że została podkreślona ich rola. Byli widoczni na terenie festiwalu oraz na scenie. Są to osoby mające dużą wiedzę na temat piwa. Służyli radą, edukowali i realizowali wspomniane wcześniej hasło, że piwo to społeczny trunek, łączący ludzi. Okazało się to sukcesem, zresztą poprosiłem dwóch z nich o podzielenie się wrażeniami z festiwalu.

Piwny Przewodnik WFP10.JPG

Adam Szewczyk, autor strony Browerowy, sędzia piwny PSPD i BJCP:

Ludzie byli śmielsi niż na poprzednich edycjach. Bez ogródek pytali głównie o to co piję. Szczególnie gdy miałem w szkle coś mocno mętnego. Była to chyba też najbardziej tłoczna edycja. W czwartek który był zwykle dniem branżowym na tej edycji było podobne zagęszczenie jak w niejeden piątek na poprzednich edycjach. Piwa były lepsze jeśli chodzi o średni poziom, ale w tym roku nie namierzyłem jakiś spektakularnych rewelacji.

Łukasz Wasilewski, organizator Warszawskich Bitew Piwnych, sędzia piwny PSPD:

Bycie przewodnikiem piwnym podczas WFP to całkiem fajna sprawa. Sporo ludzi podchodziło z najróżniejszymi pytaniami, od polecenia jakiegoś piwa po genezę danego stylu. Dostałem też pytanie jaki browar z butelkami poleciłbym do lokalu który się właśnie otworzył, więc chyba i ja wzbudzałem zaufanie innych.

Browar Golem WFP10.JPG

5. Warzenie piwa, którego prawie od razu można spróbować

Pokaz warzenia piwa w programie imprezy zawsze fajnie brzmi, w rzeczywistości nie dość, że długo trwa to na efekty trzeba czekać kilka tygodni, tym razem poza klasycznym warzeniem było też warzenie tradycyjnego litewskiego piwa Keptinis. Gotowe w mniej niż 24 godziny, więc robione w czwartek, można było spróbować w piątek. Pieczony słód, napar jałowcowy oraz lokalne drożdże, fermentujące w wysokich temperaturach. Dało to bogate i intensywne pieczone, słodowe nuty, z ziołowym balansem.

Keptinis WFP10.jpg

6. Piwny ramen z pędami chmielu

Tradycją w każdą festiwalową sobotę jest pokaz gotowania na scenie w wykonaniu Jareckiego, tym razem w towarzystwie Józefika robili ramen i to nie byle jaki, bo dodali do niego świeżo przywiezione pędy chmielu od PolishHops. Tak! Przyjechały one prosto z pola, kilka godzin przed gotowaniem.
Mega ciekawe doświadczenie na pograniczu piwa i kulinariów, jak smakują same pędy? Można powiedzieć, że przypominały szparagi.

Piwny Ramen WFP10.JPG

Jarecki WFP10.JPG

7. Co mówią liczby? + przegląd piw

32 godziny imprezy, 18 tysięcy gości, 51 browarów, 370 kranów, 85 premiery i ponad 540 piw w systemie. To oficjalne dane od organizatorów.

Serwis UNTAPPD za pomocą apki Brewer Stage zaprezentował najlepiej oceniane piwa podczas WFP10. Dominują mocne i ciemne, następnie kwaśne. Co nie dziwi, bo im mocniejsze i ciemniejsze tym łatwiej, o bogactwo w bukiecie piwa.
Link do pełnego zestawienia: https://app.brewerstage.com/festival/wfp10/ranking/beers
Przy okazji wyszło, że rekordzista na WFP spróbował 297 piw. Pozostaje tylko pogratulować, chciałbym zobaczyć linię czasu, prezentującą jego degustacje.

Puszki Inne Beczki WFP10.JPG

W sumie gdyby przyjrzeć się na szybko piwom dostępnym na WFP to wyraźne było kilka nurtów, ciemne mocarze, mocno nachmielone i soczyste IPA, owocowe kwasy.

Co jeśli szukało się czegoś nowego?
Według mnie wyjątkową tablicę zaprezentował Browar Bednary!
Gotlandsdricka uwarzone wg receptury Marcina Chmielarza, Ostrygowe Pale Ale, Imperialny Saison, Kveik NEIPA, Imperial Nut Brown Ale czy Memento Finis – flandersowy kwas z dębowej beczki. Najciekawsza tablica festiwalu, zresztą Rafał Łapusiński z Browaru Bednary powiedział, że były to pozycje robione specjalnie na WFP10.

Memento Finis Browar Bednary WFP10.JPG

Były też cydry, szczególnie posmakował mi Mexican Vanilla Cider od Cydru Pełnia, przyzjemnie słodko-przyprawowo waniliowy, za to bananowy z lapsangiem, aż zbyt intensywnie-nienaturalnie bananowy.

Cydr Pelnia WFP10.JPG

Wśród poleceń znajduje się też Maximus z Browaru Palatum – soczysta i tropikalna IPA z lekkim dodatkiem pikantności.

Browar Palatum WFP10.jpg

Browar Ziemia Obiecana znów wszystko wyprzedał, ale to nie dziwi, bo mają zawsze pyszne piwa, jak np. Handluj z Tym, które dla wielu było faworytem festiwalu.

Super ruch zanotował Browar Trzech Kumpli, który nie dość, że jest ścisłą piwną czołówką w Polsce, to dodał element odpowiedzialnościowy, gdy nalewał piwo do szkła to pobierał 1 zł mniej za piwo. Brawo!

Trzech Kumpli WFP10.JPG

Premierę miało też piwo Hoppy Grodziskie z Browaru Pinta, zwycięskie piwo ostatniego Warszawskiego Konkursu Piw Domowych, sędziowałem w tej kategorii i byłem zachwycony tym piwem, wersja dostępna na szerszą skalę to fajny, rześki balans cytrusowych owoców i dymionych nut. Polecam!

Hoppy Grodziskie Browar Pinta WFP10 (1).JPG

8. Piwo dla odważnych

Widzieliście wyżartą plamę przed wejściem na Legię? Plotka głosi, że jest to miejsce, gdzie ktoś przypadkowo wylał butelkę Surstromming Stout, czyli piwa z kiszonym śledziem w wykonaniu domowego browaru Kattowitzer Brauhaus. W każdym razie butelki z tym piwem w okolicach stoiska Walentego Kanii i PSPD krążyły między ludźmi systematycznie wykrzywiając ich twarze. Była to część jego programu „Kuchnia dla odważnych„. Jak smakuje samo piwo? No nie był to mój faworyt, wysoka mineralność, zgnilizna, zdechła ryba, wymioty, nie brzmi to dobrze, ale miał być eksperyment i był.

Surstromming Stout WFP10.jpg

9. Wyspa Legii

Dziwne, że aż 8 edycji musiało trwać, aż ktoś w klubie pomyśli, że na festiwalu, na którym jest za każdym razem minimum 15 tysięcy osób, może warto postawić punkt sprzedaży z gadżetami, bo wśród odwiedzających WFP na pewno znajdą się kibice chętni na kupno pamiątek klubowych.

Legia WFP10.JPG

10. Słowo na koniec

Minął prawie tydzień od WFP10 i jak dotąd poza relacjami na bieżąco z WFP (głównie na inście, ale znaleźć merytorykę na tamtym serwisie to jak znaleźć igłę w stogu siana, po prostu nie do tego on służy) czy wywiadami z festiwalu nie widziałem kompleksowego podsumowania tegorocznej edycji na Esencji. No to jest.

Poprosiłem współorganizatora WFP, Pawła Leszczyńskiego, który aktualnie jest na konferencji piwnej w Denver, o jedno zdanie podsumowania, wiem, że miesiące przygotowań i intensywne trzy dni pracy ciężko zebrać w kilku słowach, ale udało się:

To było olbrzymie wyzwanie: 14 godzin na rozstawienie się na stadionie, 10. edycja, więc wiedzieliśmy, że oczekiwania ludzi będą olbrzymie i stawaliśmy na głowie, żeby im sprostać. Jednak mimo nawału pracy nawet nam udało się trochę na festiwalu pobawić, myślę że po tym można poznać udaną imprezę. Ale jak po każdym festiwalu chwilą odpoczynku (w teorii) i zabieramy się do pracy – za pół roku trzeba przygotować kolejny festiwal.

Do zobaczenia już na jesieni na WFP11!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s