W biegu po piwo kraftowe, czyli Poznańska Piwna Mila [ROZMOWA]

Piwo i bieganie, bieganie i piwo. Na pierwszy rzut oka są to dwa zupełnie inne światy, ale dziś mam dla Was przykład, że mogą się one połączyć, zapraszam do rozmowy z Michałem Dublagą, który jest organizatorem i pomysłodawcą Poznańskiej Piwnej Mili!

Poznańska Piwna Mila #3.png

Dlaczego akurat dystans 1 mili? Czy to dlatego żeby entuzjasta piwa rzemieślniczego, który na co dzień nie jest aktywny fizycznie też mógł ukończyć?

Dlaczego Mila? No bo zawsze byłą piwna mila – nie chcieliśmy kombinować z dystansem tylko bardziej z formułą i podejściem do picia piwa – dystans wydaje nam się ok i jest optymalny do tego aby pobiec szybko i wykazać się szybkością również w piciu – na dłuższym dystansie osoby pijące wolniej miały by większe szanse na nadrobienie dobrym biegiem – a tak jest to w miarę zoptymalizowane. Z drugiej strony taka odległość jest w zasięgu każdej osoby nawet takiej która wcale nie uprawia sportu.

Powiedz o co chodzi w Waszej Piwnej Mili, bo z tego co słyszałem jest dość nietypowa.

Dotychczas biegi w Polsce najczęściej robione były zgodnie z zasadami Beer Mile – ale jak pokazują przykłady, często mają problem z frekwencją – nie wiem z czego to wynika. My postawiliśmy na zabawę i luźniejszą formę. Biegacze cały sezon rywalizują o nowe życiówki i coraz lepsze wyniki. Nasz bieg ma być taką odskocznią, aby pobiegać bardziej dla zabawy. W naszym biegu zawodnicy nie muszą sami przynosić piwa, bo my im je zapewniamy. Dodatkowo na każdym z 4 piwnych przystanków piją inne piwo rzemieślnicze od jednego z partnerskich browarów.

Z tego co mówisz, podczas biegu skupiacie się na pokazaniu startującym różnorodnego świata piwa i tak się zastanawiam jak biegacze reagują na przykład na kwaśne czy mocno przyprawowe piwo?

Na dotychczasowych dwóch edycjach biegu zaserwowaliśmy biegaczom różne style piwa. Była IPA, Ciemny Lager, Sour Ale, Amerykańska Pszenica, APA z owocami tropikalnymi i kilka innych. Tak na prawdę reakcja zależy od zawodnika, zdania zawsze są podzielone. Czasem zawodnicy pytają nas potem jakie piwo było np. jako drugie lub jako trzecie i potem idą je sobie kupić, bo im smakowało. Najwięcej narzekań było na piwa ciemne, że to były najtrudniejsze do “pokonania”, ale nierzadko wynikało to z tego, że były pite jako ostatnie. Piwo kwaśne natomiast było przyjęte bardzo dobrze i sporo osób je chwaliło. Moim zdaniem to nie smak piwa jest największym przeciwnikiem podczas biegu. Jest nim nagazowanie piwa i to aby poradzić sobie z “bąbelkami”.

Jakie najbardziej ekstremalne piwo było w pakiecie? Biegacze mogą szykować się na piwo z byczymi jądrami, może im przecież dodać skrzydeł ;)

Od początku stawialiśmy na różnorodność, ale nie chcieliśmy iść w jakąś ekstremę. Po pierwsze dlatego żeby każdy startujący poradził sobie z zadaniem (szybciej lub wolniej) a po drugie dlatego, że pijąc w tym tempie i myśląc o tym aby dobiec do kolejnego punktu, nie idzie się skupić na sensoryce. Wiadomo odróżnisz IPA od Lagera czy Pszenicy i możesz oględnie stwierdzić czy było to dobre czy nie, ale niuanse takie jak szukanie niecodziennych przypraw i dodatków wolimy pozostawić na okres po biegu, wtedy jest czas na głębsze poznanie piwa. Dlatego na imprezie staramy się aby piwo było dostępne do kupienia i można było, na spokojnie po biegu się go napić. Ekstremalne piwa o wiele bardziej nadają się na nagrody po biegu.

Jakie piwo czeka na biegaczy w tym roku? Mają się czego bać?

W tym roku widzimy jaka jest pogoda więc stawiamy raczej na lżejsze piwo na samym biegu – będzie np. Session IPA z owocami czy Summer Ale, piwa na bieg chcemy zdradzać stopniowo na facebookowym wydarzeniu Poznańska Piwna Mila #3. Wszystko dzięki uprzejmości kraftowców, którzy z nami współpracują, w tej edycji to browary: Maryensztadt, Szałpiw, Browar Za Miastem oraz Hoppy Beaver – ich piwo będzie na biegu, ale wciąż jesteśmy otwarci na współpracę z innymi markami np. przy ufundowaniu nagród itd.

Jak wspominasz poprzednie edycje?

Poprzednie dwie edycje to były tak na prawdę imprezy towarzyszące dla Trawnika Piwnego oraz Poznańskich Targów Piwnych, byliśmy tam swego rodzaju atrakcją “przy okazji”. Ale frekwencja zawsze była duża (300 oraz 400 osób), zainteresowanie tym co dzieje się na trasie biegu również, dlatego postanowiliśmy to kontynuować jako samodzielną imprezę. Wielu biegaczy nas o to prosiło, dzwoniło i dopytywało kiedy będzie “piwny bieg”. Razem z biegi.wlkp robimy tych biegów dużo około 30-40 w roku i widzimy, że biegacze oczekują nowych pomysłów, nowych sposobów aktywności, nowych miejsc – ten bieg to jedna z naszych odpowiedzi na te oczekiwania.

Jest duże zainteresowanie?

W tym roku start zapisów nas mocno zaskoczył. W poprzedniej edycji w pierwszym dniu mieliśmy niecałe 100 osób zapisanych, w tym roku było to ponad 300 a wszystkie 500 pakietów startowych rozeszło się w około 42-43 godziny. Tydzień później uruchomiliśmy dodatkową pulę i ona skończyła się w około 5-10 minut. Kolejnych “dogrywek” już nie planujemy, gdyż chcemy aby impreza była zorganizowana w sposób płynny i atrakcyjny dla uczestnika, dlatego musimy z ciężkim sercem odmawiać kolejnym zainteresowanym.

poznanska piwna mila.jpg

Tak jak piwna mila, sam jako Beerrunowski (link) łączysz zainteresowanie piwem i bieganiem, planujesz może organizację rywalizację branży piwnej w bieganiu, albo biegaczy w piciu piwa?

Miałem taki pomysł już teraz, ale zainteresowanie nas zaskoczyło i musimy z tym poczekać do kolejnej edycji. Chciałbym przy okazji naszego biegu (lub w innych okolicznościach) zrobić taką piwną milę dla piwowarów, blogerów, właścicieli multitapów – to byłaby fajna zabawa. Poza tym niektórzy piwowarzy również są biegaczami. Im dłużej w tym siedzę, tym bardziej widzę związek branży piwnej z bieganiem lub mówiąc ogólniej aktywnością fizyczną. Biegacze to najczęściej ludzie, którzy stawiają na jakość, widzą różnicę w tym co jedzą czy piją, bo muszą na niektóre rzeczy uważać i stąd ich wiedza jest szersza. Tym chętniej sięgają po piwo rzemieślnicze, bo skoro tych okazji do napicia się jest mniej (bo sezon, bo ważne zawody itp) to wolą napić się czegoś co ma nietypowy smak, poznać coś nowego. Widać to w tym, że coraz częściej mniejsze browary angażują się w imprezy sportowe jako sponsorzy – mam nadzieję, że ten trend się utrzyma.

Gdzie odbywa się impreza i jakie jeszcze atrakcje czekają na biegaczy? Będą stoiska jakichś browarów?

Impreza odbywa się tam, gdzie była pierwsza edycja czyli na Forcie VI w Poznaniu. Miejsce jest nieco na uboczu, ale ma idealne warunki do organizacji takiego biegu. Fosa okalająca Fort ma około 800 metrów, dlatego dwie pętle dają nam mniej więcej milę (1609 m) – to jest właśnie trasa biegu. Natomiast oprócz tego jest sporo miejsca na rozstawienie stoisk, leżaków, na rozłożenie kocy piknikowych – chcemy aby impreza miała charakter integracji środowiska biegowego przy dobrym piwie.

Oprócz samego biegu w czasie eventu będą inne atrakcje. Impreza dla kibiców jest biletowana, więc chcemy aby w cenie biletu kibice mieli jak najwięcej atrakcji – główną będzie możliwość zwiedzania Fortu VI z przewodnikiem. Będzie kilka foodtrucków, więc można będzie po biegu zjeść obiad (bieg odbywa się w godzinach od 12 do 16), będzie stoisko z Lodami Tajskimi, stoisko naszego partnera piekarniczego czyli Masz Babo Placek, planujemy też stoisko z kawą i herbatą. Dzięki uprzejmości Centrali Piwnej z Poznania będzie również stoisko z piwem, gdzie będzie można zakupić zarówno piwo, które będzie na biegu jak i kilkanaście innych propozycji od browarów, które z nami współpracują (Maryensztadt, Szałpiw, Hoppy Beaver i Browar Za Miastem – lista wciąż jest otwarta).

Dzięki współpracy z jedną z korporacji taksówkarskich będzie też jak tanio wrócić do miasta na afterparty w jednym z pubów z którymi współpracujemy (Napiwek Pub oraz Locus Pub). Mamy jeszcze kilka pomysłów na trakcję ale rozmowy trwają.

Trzymam kciuki za sukces i powiedz proszę jakie plany na przyszłość?

We wrześniu odbędzie się kolejna 4 edycja Piwnej Mili. Więc po zakończeniu 3 edycji praktycznie od razu rozpoczniemy pracę nad kolejną. Po drodze jeszcze zorganizujemy z biegi.wlkp kilka innych biegów. Następnie pewnie to podsumujemy i zastanowimy się, co dalej. Mam nadzieję, że nasza Piwna Mila wpisze się na stałe w harmonogram imprez ważnych zarówno dla biegaczy jak i branży piwa rzemieślniczego. Zachęcamy browary do współpracy i obserwowania naszych poczynań, gdyż uważamy, że jest to fajna okazja do reklamy polskich rzemieślników i pozyskania ciekawej i szerokiej grupy odbiorców. Łączenie piwa i biegania ma sens na amatorskim poziomie biegania, o czym sam staram się przekonywać ludzi. Ten bieg to jedna z takich okazji.

fot. Grajczak Studio

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s