Wizyta i degustacja piw w TEA Time Brewpub w Krakowie

Niedaleko Rynku Głównego i bulwarów nad Wisłą, na ul. Dietla 1 znajduje się TEA Time Brewpub. Znacie? Może kojarzycie z insta, bo mają dużo ładnych zdjęć. Sprawdźcie.

TEA Time istnieje od 2014 roku i jest to pierwszy klasyczny w pełni tego słowa znaczeniu brewpub w Polsce, warzący real ale i istniejący od 2014 roku. Dlatego też będąc w Krakowie musiałem odwiedzić ten lokal. Udało mi się umówić z Sylwią i Michałem z TEA Time, dzięki czemu mam dla was kilka słów z odwiedzin od zaplecza.

TEA Time Brewpub Krakow (1).jpg

W skrócie TEA wcale nie chodzi o herbatę, ale o „Traditional English Ale”, znajduje to odzwierciedlenie na kranach, bo jest m.in. ESB, Bitter, Pale Ale czy IPA. W sumie 8 kranów, wszystkie piwa lane z pomp. Angielskie style uwarzone w większości są na podstawie receptur z z brytyjskiego browaru Eastwood (James Eastwood jest współwłaścicielem TEA Time), natomiast jest też wiele piw według autorskich receptur.

TEA Time Brewpub Krakow (5).jpg

 

 

TEA Time Brewpub Krakow (4).jpg

Piwa warzone są na miejscu, w piwnicy, zresztą można zejść i zobaczyć wszystko przez przeszklone drzwi. Mający wybicie 650 l sprzęt do warzenia sprowadzony został w wysp i wyróżnia się obiciem drewnianym w celu izolacji termicznej. Do tego dwa tanki. Na miejscu jest 100% kraftu, bo na warzelni wykorzystują mieszadło napędzane siłą rąk piwowara Michała.

TEA Time Brewpub Krakow (3).jpg

TEA Time Brewpub Krakow (2).jpg

Miejsce jest wyjątkowe, bo jest pionierem w kwestii stosowania opakowań na piwo w postaci casków w Polsce, do których piwo trafia by dalej fermentować, a następnie transportowane jest na krany, a w przypadku eksperymentalnych warek lane jest bezpośrednio z casków. Każdy taki cask ma lekko ponad 40 litrów. Moje szybkie spostrzeżenie, że porównaniu ze kegami są o wiele wygodniejsze, bo lżejsze i łatwiejsze jest w nich dodawanie dodatków. Zastanawiam się jak jest ze szczelnością.

Przejdźmy do tego co na kranach, spróbowałem każdego z piw i wspólnym punktem jest gładkość, objawiająca się kremowym odczuciem w piwach i niższym wysyceniem, co poprawia pijalność. Wśród piw na kranach szczególnie przypadło mi do gutu Sublime czyli American Wheat z limonką, bardzo owocowe, rześkie,a przy tym gładkie. Super smaczne. Kolejną wartą uwagi pozycją jest Black Beard, czyli FES z mocno zarysowanymi nutami gorzkiej czekolady, a przy tym, a jakże! bardzo gładki. Za to England’s Glory to dobra pozycja na tzw. dobry start i dla osób dopiero wchodzących w świat piw górnej fermentacji. Do tego już niedługo na kranach ma być Vanilla Stout, który jest naprawdę w dobrej formie! Szukajcie.

TEA Time Brewpub Krakow (9).jpg

TEA Time Brewpub Krakow (8).jpg

TEA Time Brewpub Krakow (7).jpg

W TEA Time czuć klimat angielskiego brewpubu, CAMRA musi być zadowolona. Co więcej prócz klasycznych ejli, również entuzjasta nowofalowego podejścia do piwa znajdzie coś dla siebie, bo eksperymentują m.in. z dodatkami, owocami i nowofalowym chmieleniem. Serio bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to miejsce.

Wbijajcie, bo warto! A ekipa za barem tworzy mega pozytywny klimat.

TEA Time Brewpub Krakow (10).jpg

Po wizycie w lokalu mam jeszcze dwa piwa z TEA Time do degustacji, zapraszam do kilku słów o Black Prince (English Porter) oraz Land of Hop and Glory (IPA)

Black Prince, czyli Czarny Książę to klasyczny English Porter będący jedną z flagowych pozycji z TEA Time.
Barwa, czarna, głęboka, nieprzejrzysta. Piana niska, beżowa, drobnopęcherzykowa.
W aromacie czekoladowe i palone nuty. W smaku również od samego odczuwalny jest palony charakter w postaci gorzkiej czekolady i kawy. Piwo jest przede wszystkim wytrawne.
Klasyczna pozycja. Wysycenie na odpowiednim, stosunkowo niskim poziomie, czyli w tej warce sam raz. Cała kompozycja powoduje, że piwo jest mimo wszystko lekkie i przyjemne w odbiorze. Choć już wyobrażam sobie jak dobre musiałoby być z pompy z lokalu. Warzony jest według receptury browaru Eastwood w Wielkiej Brytanii, więc brytyjski sznyt jest tu jeszcze mocniejszy.
W składzie słody pale, oat, wheat, roasted barley, black, chocolate, chmiele admiral, fuggles i willamette. Czy bardzo klasycznie.
Nazwa Black Prince to nie przypadek w nazwie, bo to przydomek Edwarda z Woodstock oraz nazwa czołgu konstrukcji brytyjskiej z okresu II wojny światowej.

TEA Time Black Prince.jpg

Druga pozycja to Land of Hop & Glory
Nazwa to również nie przypadek, nawiązuje do pieśni pełni funkcję hymnu państwowego reprezentacji Anglii na Igrzyskach Wspólnoty Narodów.

 

Zgodnie z etykietą jest to IPA, w której łączy się brytyjski charakter goryczki i aromat amerykańskiego chmielu,
Amerykańskie chmiele poszły na aromat, ale w zapachu nuty typowe dla chmieli z USA są raczej nieoczywiste i na niskim poziomie wyczuwalności, zakładam że objawiają się lekką owocowością i cytrusami, ponadto jest ciasteczkowy charakter.
W smaku za to bardzo oczywisty jest brytyjski charakter tego India Pale Ale.
Przyjemne w odbiorze i stosunkowo proste jak na IPA, bazą są słody Pale, Munich i Wheat. W smaku nuty ciasteczkowe, ziemiste, ziołowe. Skierowane w kierunku wytrawności.
Dość prosta w odbiorze goryczka, średniej intensywności, ale kończy się odpowiednio szybko. Ponado średnie wysycenie, jest ok. Ma 6% alkoholu, 15 BLG i 65 IBU.

 

TEA Time Land of Hop and Glory.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s