Wizyta w Ballast Point Brewing Company

Ostatnio na wybieganiu trafiłem na to miejsce, co wrzucałem na insta, ale nie dotarłem, bo było po drugiej stronie wybrzeża, dziś akurat przejeżdżałem w drodze na plażę, więc postanowiłem zajrzeć, choć nie byłem za bardzo przekonany, bo na szybko przeglądając informacje, myślałem że to po prostu lokal gdzie leją piwo z Ballast Point. Jakie było moje zdziwienie na miejscu!

Nie dość że pięknie położone, nowoczesne i przestronne, to do tego metrażowo ogromny (gigantyczny wręcz!) lokal to jeszcze warzą i karmią na miejscu. Okazało się, że w Long Beach znajduje się szósty lokal firmowy, warzący na miejscu piwa pod marką Ballast Point. Sama firma założona została w 1996 roku, czyli dopiero co obchodziło 20-lecie założenia, a już w 2015 roku był 17 największym browarem pod względem sprzedaży w USA, aktualnie ma 5 lokali firmowych w kalifornijskim San Diego, odwiedzany  lokal jest szóstym, najmłodszym, bo ma niecałe dwa lata i jest pierwszym poza granicami SD.  Wow, jaram się, że jednak zajechałem. Mamy tutaj do czynienia z naprawdę poważnym biznesowym przedsięwzięciem przygotowanym w marynistycznym stylu, czyli czymś co jest bardzo bliskie Południowej Kalifornii.

Z racji bycia kierowcą nie było mowy o degustacji żadnego piwa, wziąłem tylko na wynos polecany jeden z nowszych wypustów z browaru, który dostępny był w firmowym sklepiku, a raczej sklepie, bo jego oferta była ogromna, koszulki, bluzy, deskorolki koszule, zestawy dla piwowarów domowych, growlery na wynos, czapki, nakładki na nalewaki i wiele więcej, wszystko oczywiście z logo Ballast Point, w tym oczywiście butelki.

Nalewaków z piwem na miejscu około 20, oczywiście wszystkie ich własne w tym specjalne leżakowane w beczkach wersje, niestety w butelkach na wynos raczej klasyka, by nie wyjść z pustymi rękoma wziąłem limitowanego (podobno w ramach serii robionej raz na rok) Orange Vanilla Fathom, czyli Imperial Pale Lager z naturalnymi aromatami pomarańczy i wanilii. Tutaj ciekawa sprawa, bo na butelce podane było, że warzony w San Diego, a nie Long Beach, trudno.

Samo piwo ma 7% alkoholu i jest specjalną wersją ich IPL tylko że z dodatkiem aromatów pomarańczy i wanilii. No i to czuć od razu, bo poza intensywnym goryczkowym chmielowym aromatem cytrusowym i sosnowym wychodzi bardzo intensywną słodka nuta słodkich pomarańczy, a następnie słodka wanilia. Przy szeregu cytrusowych dodatków, został zachowany charakter lagerowy objawiający się z prostej słodkiej słodowej nucie bez estrowych nut, która balansuje wraz z kremową wanilią i słodkimi cytrusami mocno goryczkowy charakter tego piwa. Przy jednym z łyków miałem wrażenie, że dodane aromaty są aż trochę przesadzone, to z czasem ono znikło.

Ballast Point Brewing (6).JPG

Mimo że nie wypiłem na miejscu żadnego piwa, to i tak wyszedłem pod wrażeniem klasy (w tym i kasy) i rozmachu z jakimi działa jedna z największych rzemieślniczych marek w USA. A po powrocie do domu zadowolenie nie ustało po degustacji ichniejszych Manta Ray i Orange Vanilla Fathom.

Ballast Point Orange Vanilla Fathom.JPG

Reklamy

Jedna myśl na temat “Wizyta w Ballast Point Brewing Company

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s