Łukasz, nasz człowiek, który rozkręca piwną rewolucję w Wietnamie [wywiad]

Zapraszam was dziś do mojej rozmowy z Łukaszem Sędzielowskim, który w przeszłości związany był z żyrardowskim browarem Beer Bros., a aktualnie jest piwowarem w Hanoi w Wietnamie w rzemieślniczym browarze Furbrew. Pogadaliśmy trochę o tym jak do tego doszło, o samym browarze, jak wygląda lokalna scena piwna oraz jej porównanie z polskim piwowarstwem.
Miałem zadać na start kilka pytań, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać przed kolejnymi i wyszła rozmowa długa niczym Wietnam (a jak już teraz wiem od Łukasza, Wietnam jest bardzo długi, wręcz tak długi jak sami wiecie co). Zapraszam do czytania!
Lukasz Furbrew Wietnam (10).jpg
Pamiętam jak jeszcze niedawno byłeś członkiem ekipy Beer Bros. Jak to się stało, że teraz warzysz piwo na drugim końcu Świata w Hanoi?
Jak śmiesznie by to nie zabrzmiało, to znalazłem ogłoszenie na fejsbukach. Konkretnie na grupie „praca w branży piwnej„. Odezwałem się do ludzi, pogadaliśmy. Praca przy piwie, kasa z grubsza ta sama, nic mnie w Polsce nie trzymało – no to czemu nie Hanoi? Kilka osób potwierdziło, że to prawdopodobnie nie jest ściema. Bilet w tamtą stronę miałem dostać od potencjalnego pracodawcy. W sumie ryzyko z grubsza zerowe. Najwyżej miałbym wakacje w Azji… albo jedną nerkę mniej. Póki co nerki mam obie i warzę sobie piwko.
Patrząc z drugiej strony, dla browaru to też była lekka niewiadoma, nie chcieli od ciebie żadnych piw by sprawdzić że faktycznie warzysz, a nie chcesz tylko przylecieć na wakacje? W każdym razie od blisko pół roku jesteś piwowarem w Furbrew. Powiesz coś więcej o browarze, jak ci się w nim warzy? Zaskoczyło cię w nim coś jeśli chodzi o różnice w porównaniu ze sprzętem na którym pracowałeś w Polsce?
W sumie to trudno powiedzieć. Mogli założyć, że bardzo ładnie kłamię, ale widocznie nie założyli.
Browar się rozwija. W momencie, kiedy przyjechałem, chłopaki przesiedli się z garnka o wybiciu 80l na 220l… Brzmi śmiesznie, ale w Wietnamie się da – do tego wszystko wykonane przez lokalnych rzemieślników. System jest nastawiony na zacieranie infuzyjne – i to była dla mnie główna nowość. Nigdy wcześniej tak nie warzyłem… I do tego gęstość zamiast ekstraktu… Dalej się gubię. Obecnie planujemy zwiększyć wybicie do 330l, a w międzyczasie kontraktujemy na 450l (to już zwykły sprzęt a’la browar restauracyjny). Gdyby Polskie prawo pozwalało na coś takiego, to mielibyśmy pewnie koło 1 000 browarów w kraju nad Wisłą.
Lukasz Furbrew Wietnam (6).jpg
Lukasz Furbrew Wietnam (7)Lukasz Furbrew Wietnam (8)Lukasz Furbrew Wietnam (9)
Z tego co mówisz o wietnamskim podejściu do posiadania browaru to rysuje mi się taka wizja, że wystarczy mieć odpowiednio duży garnek oraz chęci i już można robić i sprzedawać piwo, czy faktycznie tak jest?
Pod warunkiem, ze sprzedajesz u siebie… Jak chcesz legalnie sprzedawać do sklepów to musisz mieć zatwierdzenie „sanepidu”, który jest upierdliwy, ale dużo łatwiejszy niż polski. Tutaj cokolwiek sam robisz, to możesz sam sprzedać u siebie albo na targu. Czy to jedzenie, czy napoje, czy meble – bez miliona urzędników i debilnych przepisów… Znaczy urzędnicy i debilne przepisy są, tylko raczej poza duszeniem lokalnej przedsiębiorczości.
Jak w takim razie przy tak przyjaznych przepisach wygląda sytuacja piwna w Wietnamie, można powiedzieć o czymś takim jak aktywna lokalna scena piwowarstwa rzemieślniczego? Jak porównałbyś sytuację na polskim i wietnamskim rynku piwnym?
Początki piwnej rewolucji, ale z trudniejszym tłem niż w Polsce. Jest już kilka browarów rzemieślniczych i powstają nowe. Jest trudniej z kilku względów. Po pierwsze – temperatury – raz, że wydaje się krocie na chłodzenie, dwa że ludzie raczej nie piją mocnych (4%+) piw w dużych ilościach (może by chcieli, ale nie mogą), trzy transport piwa jest kosmicznie drogi (musi być chłodnia, a Wietnam jest dłuuuuuugi), i ostatnie, choć chyba najważniejsze czyli brak piwowarów domowych. To wszystko skutek temperatury. Do tego dochodzi dużo niższy poziom zhipsteryzowania społeczeństwa. Wietnamczycy lubią piwo, ale mówiąc szczerze to nie mają o nim pojęcia – tak samo jak i Polacy. Wierzą, że to co czeskie/niemieckie/belgijskie to najlepsze na świecie, bo drogie. Tutaj OeTTINGER kosztuje tyle co „sztos” w Polsce.
Ubiegłeś mnie, bo już chciałem pytać czy można dostać jakieś lokalne $zto$y w Wietnamie. Jest OeTTINGER. To ważna informacja dla grup wymiankowych. W sumie sztosy to dość świeży temat, więc wygląda na to, że jesteś na bieżąco z tym co się dzieje na rynku piwnym w Polsce. Zauważasz jakieś podobieństwa w piwnych trendach w obu krajach?

Co do sztosów to jest na przykład Cyclo-Chocolate Imperial Stout z Pasteur Street. Zloty medal na WBA w kategorii piw czekoladowych. Drogie jak cholera i w sumie smaczne.
Podobieństwa… Raczej nie bardzo. W Polsce już się wszystkim w dupach poprzewracało z dobrobytu, a tu ludzie jeszcze nie wiedzą o co kaman. Tutaj robi się wykręcone piwa z suszonymi konikami morskimi, bo się chce. Sprzedaje się natomiast pale ale z Nelsonem na koniec gotowania, bo to proste, lekkie piwo, które ludzie lubią. I nie trzeba im tłumaczyć „że to miało być kwaśne, a nie jest zepsute”.

Jak w ogóle z odbiorem piwa przez konsumentów, skierowane jest ono głównie do lokalsów czy przybyszów?

Na chwilę obecną nasi goście to głównie turyści i imigranci (imigrant z bogatego kraju każe się nazywać expatem). Ale coraz więcej lokalsów sięga po piwa rzemieślnicze. Nadal piekielnie mało, ale jednak.
Lukasz Furbrew Wietnam (1)
Lukasz Furbrew Wietnam (2)Lukasz Furbrew Wietnam (3)

Ile przeciętny, średnio zarabiający mieszkaniec Wietnamu musi pracować, by kupić sobie piwo z Furbrew?

Jeśli chodzi o piwo-roboczo-godziny to nie jest lekko. Zdarza się że Wietnamczyk zarabia kolo 3 milionów miesięcznie. Za 375 ml piwa w barze Furbrew musiałby zapłacić koło 100 tysięcy, czyli 1/30 pensji. Inna sprawa ze są Wietnamczycy którzy zarabiają też dużo więcej. Nie wydaje mi się żeby Warszawa miała tyle Porsche na ulicach co Hanoi. Zeznania podatkowe tutaj to jedna wielka ściema, wiec ile zarabia przeciętny Wietnamczyk na prawdę trudno powiedzieć.
Wracając do tematu samego browaru. Furbrew jest rzemieślniczym browarem, ale ciekawi mnie jakie piwa w nim dominują, stawiacie na różnorodność i jednorazowe eksperymenty czy raczej powtarzacie warki konkretnych piw?
 To jest akurat dość dziwna sprawa. Bo powtarzamy warki ponad 10 różnych piw. Rynek zmienia się dość dynamicznie wiec trudno po niespełna roku dokładnie określić co się dzieje. Plan na chwile obecna jest taki, żeby mieć kolo 6 piw w stałej ofercie, kilkanaście które rotowałyby z większą lub mniejszą częstotliwością i do tego kolo 20 „jednorazówek”. Zobaczymy co wyjdzie w praktyce.
Wspominałeś o suszonych konikach morskich jako dodatku. Masz może jakiś swój ulubiony lokalny dodatek, który odkryłeś na miejscu i naprawdę fajnie sprawdza się w konkretnym stylu piwa?
 Z tymi konikami to taka raczej beka, bo lokalsi wierzą w ich magiczne właściwości. Z dodatków, które lubię to zdecydowanie liście limonki w pszenicy. Robią robotę. Ostatnio wrzuciliśmy kwiaty pomelo – też bardzo fajny efekt. Ogólnie jest w czym przebierać.
Lukasz Furbrew Wietnam (5)Lukasz Furbrew Wietnam (4)
Zaczynałeś jako piwowar domowy, więc o ten temat też cię spytam, wspominałeś że lokalne piwowarstwo domowe nie istnieje,ale ciekawi mnie powód, czy to dlatego, że niesprzyjające warunki, brak kultury piwnej czy może dlatego, że tak łatwo zacząć warzenie komercyjne?
Musisz mieć miejsce i temperaturę żeby fermentować. Wietnamskie mieszkania się po prostu nie nadają do piwowarstwa domowego. Może za parę lat będzie to coś kuszącego. Obecnie bogaty Wietnamczyk (bo innego nie stać na warzenie) nie ma czasu ani chęci żeby się bawić w takie pierdoły.
Ciekawi mnie jeszcze jak zareagowali na granicy gdy już przyleciałeś. Nie byli zdziwieni, że przyjeżdżasz do Wietnamu do pracy warzyć zawodowo piwo?
W ambasadzie wietnamskiej w Warszawie byli trochę zdziwieni, ale tak ogólnie to ludzie zazwyczaj są zdziwieni jak się dowiadują, że człowiek zawodowo robi piwo. Do tego jakiś inny urzędnik przy załatwianiu papierów potrzebnych do pozwolenia na pracę stwierdził, że nieźle mnie pogrzało, żeby do Wietnamu za pracą jechać.
Wziąłeś ze sobą jakieś polskie piwa, jeśli tak to jaki był ich odbiór?
Partner Thomasa (mojego szefa) mieszka w Szczecinie i praktycznie za każdym razem przywozi jakieś fajne piwka z Polski. Ja nic nie przywoziłem, miałem wziąć kilka flaszek braggotu, ale zapomniałem. Ogólnie obaj panowie cenią sobie polski craft na tyle, że zainteresowani byli piwowarem z Polski (pominę, że jesteśmy tanią siłą roboczą Europy).
Za to teraz Ty w Wietnamie jesteś ekskluzywnym towarem eksportowym z Polski, gdzie poza pracą masz okazję zobaczyć z bliska lokalną kulturę. Co najbardziej i najmniej podoba ci się w Wietnamie, już dogadujesz się po wietnamsku?
Najmniej podoba mi się dostępność surowców piwowarskich. I nie chodzi tylko o chmiele z Ameryki. Słody są głównie z Weyermanna i Castle Malting.  Wszystko jest importowane. A legalizacja nowego produktu, żeby zacząć go importować to około pól roku i kupa pieniędzy. Minie wiec trochę czasu, zanim będzie tak miło jak w Polsce.
Najbardziej podoba mi się to, że jest tu jeszcze (pewnie już niedługo) spora swoboda gospodarcza. Gdyby Wietnam się”ucywilizował” na modłę europejską to byłaby to pewnie kolejna Grecja.
Może pochwalisz się planami działania na przyszłość, może jakaś kooperacja z polskim browarem?

 Póki co to myślimy o kilku kooperacjach w Wietnamie. Do Polski nie wybieram się raczej prędzej niż za rok, wiec jak ktoś chce wpaść i zrobić wspólne piwo to zapraszam.

 

Dzięki wielkie za rozmowę!
Dzięki również.
(Wszystkie zdjęcia otrzymałem od Łukasza, serdecznie dziękuję).
Advertisements

2 thoughts on “Łukasz, nasz człowiek, który rozkręca piwną rewolucję w Wietnamie [wywiad]

  1. Witam wszystkich Jestem dr Johnsonwilliam Chcesz kupić nerkę lub chcesz sprzedać swoją nerkę? Czy szukasz szansy na sprzedaż nerki ze względu na finansowe rozbicie i nie wiesz, co robić, a następnie skontaktuj się z nami już dziś, a my zaoferujemy Ci dobrą kwotę na 100 milionów dolarów z nerki. Nazywam się. Dr Johnsonwilliam Nasza klinika specjalizuje się w chirurgii nerek, a także zajmujemy się kupnem i transplantacją nerek z żyjącym odpowiednim dawcą. Znajdujemy się w Indiach, Turcji, Wielkiej Brytanii, USA, Anglii Malezji. Jeśli jesteś zainteresowany sprzedażą lub kupnem nerek, prosimy o kontakt za pośrednictwem poczty elektronicznej.Johnsonwilliam301@gmail.com Numer Whatsapp: +2349063246459 Dr johnsonwilliam

  2. Pingback: Beer News Polska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s