PIWOmaniaK Sklepem Roku 2015: Wywiad

W głosowaniu na Sklep Roku 2015 zwycięzcą został PIWOmaniaK. Z tej okazji przeprowadziłem rozmowę z Pawłem, będącym właścicielem sklepu. PIWOmaniaK istnieje od 2013 roku, jest jednym z pierwszych branżowych sklepów piwnych w Warszawie.

Piwna kultura złożona jest z szeregu części składowych, jedną z nich są właśnie specjalistyczne sklepy piwne. To w nich znajdziecie szeroką selekcję najciekawszych piw rzemieślniczych oraz obsługę, która odpowie na wszystkie pytania i doradzi przy wyborze. Jest to często niedoceniana rzecz, ale sklepy są właśnie tym miejscem dzięki, któremu jeszcze bardziej rozprzestrzeniają się wpływy piwowarstwa rzemieślniczego. Chcąc wziąć „kraft” na imprezę, to właśnie tam udaje się człowiek, który wie, że to w tym sklepie zostanie mu kompetentnie doradzone, jakie piwo zgodne z jego gustem, może zabrać ze sobą na wieczór. To sklepy, na podstawie preferencji klientów, decydują też co ma być dostępne na półkach, kształtując tym samym też rynek.

Sklep Roku 2015

Na wstępie gratuluję serdecznie wygranej i mam pytanie jak to się stało, że otworzyłeś PIWOmaniaKa?

Zacznę może od tego, że z piwem rzemieślniczym zetknąłem się w 2002 r., podczas pobytu w USA, a już wcześniej interesowałem się różnymi markami i stylami piwa, historią browarów oraz birofilistyką. Dość powiedzieć, że kiedyś w rozmowie, w gronie znajomych, jedna z koleżanek stwierdziła, odnosząc się do moich piwnych zainteresowań, że piwem interesowałem się od kiedy pamięta.

Zanim otworzyłem sklep zawodowo zajmowałem się jednak inną z kilku rzeczy, które mnie interesują. W końcu przyszedł rok 2013, kiedy to splot pewnych wydarzeń sprawił, że zwróciłem się ku pomysłowi, jaki kiełkował w mojej głowie od mniej więcej roku. W końcu, kierując się zasadą, by w życiu robić to, co się lubi, podjąłem decyzję o otwarciu sklepu z piwem rzemieślniczym. W ten sposób połączyłem jedno z moich zainteresowań z pracą.

Dużo trzeba poświęcić czasu na założenie specjalistycznego sklepu?

Oczywiście z jednej strony założenie sklepu nie trwa dłużej niż procedury urzędowe, jakie należy przejść, czyli około dwóch miesięcy. Tak naprawdę jednak, raczej złym pomysłem jest prowadzenie sklepu przez osobę bez choćby podstawowej wiedzy o piwie i odpowiedniego przygotowania. To odbija się na ofercie sklepu, a w efekcie na zadowoleniu klientów. Można więc stwierdzić, że zdobywanie wiedzy na temat piwa powinno być niejako wliczone w przygotowania do założenia, tak sklepu, jak pubu i każdej innej inicjatywy związanej z piwem rzemieślniczym.

Piwna Sprawa (2)

Co tworzy klimat sklepu specjalistycznego?

Mógłbym odpowiedzieć krótko – unosząca się w eterze miłość do piwa (śmiech). Tak naprawdę klimat tworzą zarówno ludzie, jak i piwa – te warzone z zamiłowaniem, z uwagą, bez pośpiechu. Oczywiście, są osoby prezentujące podejście czysto biznesowe, które uważają, że w sklepie powinny być piwa, które się dobrze sprzedają (bo są np. wypromowane przez koncerny), a niekoniecznie są to piwa dobre – te są niejednokrotnie nieznane, stąd trzeba włożyć pracę w ich wypromowanie, umieć opowiedzieć o nich klientom. Musimy wziąć pod uwagę, że oprócz piwnych geeków do sklepów trafiają klienci, których wiedza o piwie jest szczątkowa i pojawia się u nich problem z wyborem wśród licznych, nieznanych im marek i stylów piwa. Pamiętajmy jednak, że dobre piwo zawsze się obroni, trzeba tylko umieć do niego zachęcić, a do tego potrzebna jest wiedza o piwie. Klimat sklepu tworzą więc dobre piwa, otwarci ludzie i atmosfera wzajemnego poczucia uczestniczenia w czymś wyjątkowym – czym jest piwna rewolucja, skupiająca ludzi z pasją.

Jakie piwa w głównej mierze przyciągają ludzi do sklepu specjalistycznego?

Chmielone amerykańskimi chmielami, a także ciemne intensywne – czyli ciężkie, nierzadko imperialne stouty i portery. Choć oczywiście nie tylko – pozostałe style też mają swoich zwolenników. Jeszcze inni klienci szukają dobrych smaków wśród bardziej tradycyjnych gatunków piw. We wszystkich przypadkach są to piwa raczej rzadkie, których nie można kupić w każdym miejscu.

Zdarzają się jeszcze zapisy na piwa?

Oczywiście, ale w PIWOmaniaKu prowadzimy je rzadko, gdyż zawsze liczba chętnych, którzy chcieliby zapisać się na najbardziej poszukiwane, niedostępne piwa, przewyższa kilkakrotnie ilość butelek, jakie możemy zdobyć do sklepu. Na przykład taki Imperator Bałtycki z Pinty, jest ściśle limitowany, ze względu na to, że popyt na to piwo jest wielokrotnie większy niż podaż. Wiemy, że wprowadzając zapisy na takie piwo, w godzinę mielibyśmy większą liczbę chętnych niż butelek, które są możliwe do zdobycia, a pomimo zamknięcia zapisów, przez kolejny tydzień lub dwa otrzymywalibyśmy kolejne prośby o rezerwację.

Dlatego preferujemy zasadę kto pierwszy ten lepszy. Z tego powodu, w dniu premier najbardziej „gorących” piw zdarzały się nam przed naszym sklepem kolejki rodem z poprzedniej epoki. W takich sytuacjach stosujemy zasadę reglamentacji, aby jak najwięcej osób miało sposobność zakupu upragnionego piwa.

10456445_562440037254065_7766672967340153551_n.jpg

Istnieje strona dotycząca najzabawniejszych tekstów z multitapów, wydaje mi się, że sklep specjalistyczny również może być kopalnią zabawnych sytuacji, może masz taką najmilej wspominaną?

Trudno wyróżnić jedno zdarzenie. Najczęściej klienci, szczególnie ci mało obyci z piwami rzemieślniczymi, mylą ich nazwy. Dla przykładu, kiedyś jedna Pani pytała mnie o piwo o nazwie „Na ratunek”. Domyśliłem się, że chodzi jej o Pierwszą Pomoc z Pinty. Padają też stwierdzenia typu „Pinta z AleBrowaru” itp.

Częste są także sytuacje, gdy panowie wysyłają do sklepu swoje lepsze połowy z listą sprawunków. Ostatnio na jednej z takich list, na ostatniej pozycji widniało piwo „Wąsacz Letnia CIPA”. W ten sposób mąż zakpił sobie z małżonki. Wiadomo, że niektóre nazwy piw jak np. India Pale Ale na czeskich chmielach (CIPA) budzą pewne skojarzenia…

Innym razem poproszona o dokonanie zakupu pani, prowadziła konsultacje telefoniczne z mężczyzną, który poprosił ją o pilny zakup trudno dostępnego piwa. Po zakończeniu prowadzonej w dość nerwowej atmosferze rozmowy telefonicznej, kobieta ta stwierdziła: „Widzi pan, co ja się mam? Nawet po rozwodzie wysyła mnie po piwa!”.

Część klientów jest zabieganych, powiedzmy wręcz zakręconych, co powoduje i takie zdarzenia, że po zrobieniu zakupów, osoba mówi „do widzenia” i próbuje wyjść ze sklepu otwierając drzwi lodówki.

Bywa, że odbieramy też telefony od zmotoryzowanych klientów, którzy mówią: „jestem na ulicy Jana Pawła II i nie ma tu numeru 61”. Wtedy wiemy, że są na ulicy o tej nazwie w Wesołej, a nie na alei w centrum Warszawy.

Marka PIWOmaniaK jest już mocno rozpoznawalna, czy można spodziewać się kolejnych punktów?

Nie mamy takich planów. W najbliższym czasie będziemy raczej dokładać jeszcze większych starań, by oferta sklepu był coraz ciekawsza, a przez to marka jeszcze lepiej kojarzona. Zamiast więc rozbijać uwagę na dwa sklepy, będziemy starać się wzmacniać ofertę jednego miejsca. Pracy przy tym jest tyle, że nie myślimy o otwieraniu kolejnych punktów. Chociaż w życiu nigdy nie należy mówić „nigdy”. Jeśli na przykład w przyszłości klonowanie będzie legalne, pomyślimy i o otwarciu kolejnych sklepów ;)

Mamy przykłady współpracy lokali z browarami, pierwsze współprace sklepów z browarami, czy również można spodziewać się piwa PIWOmaniaKa?

W najbliższej przyszłości raczej nie. Na rynku, jak i w naszej ofercie, jest wystarczająco dużo dobrych piw. Nie ma sensu tworzyć na siłę receptur, tylko po to, by promować jakąś markę, bo może to przynieść rezultat odwrotny do zamierzonego, a my szanujemy nasz brand. Jestem w tym względzie o tyle sceptyczny, że zbyt często trafiałem na tego typu piwa, które okazywały się zwyczajne słabe. Owszem nadal są znakomite receptury piwowarów domowych, które nie wypłynęły szerzej i to może być pole do przemyśleń, ale na bardziej nieokreśloną przyszłość.

Sieci handlowe zaczynają coraz mocniej interesować się „kraftem”, czy widzisz w tym zagrożenie dla sklepów specjalistycznych?

Zależy jak na to spojrzeć. Markety, których jest więcej, mogą naturalnie spełniać rolę miejsca, w których klienci po raz pierwszy natkną się na piwa rzemieślnicze. Niewykluczone, że rozwijając swoją pasję, klienci marketów prędzej czy później trafią do sklepów specjalistycznych, które mają szerszą ofertę. Uważam bowiem, że w marketach raczej nie będzie takiej ilości piw rzemieślniczych, jak choćby w PIWOmaniaKu. Dlaczego? Sieci handlowe nie są i zapewne nie będą skłonne płacić posiadającym stosowną wiedzę o piwie pasjonatom, za pracę po kilkanaście godzin na dobę, bo tyle czasu trzeba poświęcić na to, by oferta sklepu była zadowalająca. W efekcie do marketów trafiają zazwyczaj jedynie te piwa rzemieślnicze, których na rynku jest nadmiar.

1917627_538816116283124_861853700997898361_n.jpg

Obecnie półkami w markecie nikt się nie opiekuje, piwa stoją na nich w nieładzie, jakby porzucone (nie ma mowy o ustawieniu ich stylami, jak to ma miejsce w naszym sklepie, także dlatego, że za pozycjonowaniem towarów w marketach stoją inne zasady). Brak jest też osoby, która mogłaby doradzić klientom wybór odpowiedniego piwa. Nie ma więc odpowiedniej atmosfery i dbałości o piwa. Oczywiście sieci handlowe starają się naśladować trendy rynkowe, ale choćby załamanie się akcji sprzedaży piw w jednym z dyskontów świadczy o braku wytrwałości i pomysłów w tej branży. Jedne markety kończą przygodę z piwami rzemieślniczymi, inne zaczynają się interesować tym rynkiem, ale ciężko jest przewidzieć na ile ten trend będzie trwały.

Inną sprawą jest to, że sieci handlowe niejednokrotnie kupują piwo bezpośrednio od browarów (bez pośrednictwa hurtowni), a więc po cenach niższych niż sklepy specjalistyczne. Zdarza się, że ma to odzwierciedlenie w cenie końcowej, choć wielokrotnie przekonałem się, że mimo to markety potrafią mieć wyższe ceny piw od małych sklepów. Tak czy inaczej optowałbym za równymi szansami, czyli zakupem towaru po tych samych cenach przez markety i małe sklepy oraz takimi samymi stawkami podatkowymi. Po zaistnieniu takich warunków będę spokojniejszy o los dobrych sklepów specjalistycznych. W innym przypadku – gdy warunki konkurencji nie będą równe, może się zdarzyć, że markety będą wypierać z rynku mniejsze sklepy. Pytanie czy sytuacja ta będzie na dłuższą metę korzystna dla browarów i dla całego rynku? Te odroczone płatności, zwroty przeterminowanych piw, zakupy po zaniżonych cenach, kary umowne – zupełnie jak ściskanie się z niedźwiedziem – przyjemność średnia, a niebezpieczeństwo dość spore. Rynek piw rzemieślniczych jest dość młody i jeszcze mocno nieustabilizowany, trudno jest wyrokować co go czeka, choć oczywiście można posiłkować się przykładami z innych państw.

To na sam koniec trochę bardziej ogólne piwne pytania. Jakie piwa są twoimi ulubionymi?

Często klienci, którzy widząc ogrom piw na półkach – w większości im nieznanych – nie będąc w stanie dokonać wyboru, mówią – poproszę o pana ulubione piwo (nota bene skąd mają pewność, że moje ulubione piwo będzie im smakowało?). Tymczasem moim „problemem” jest to, że lubię niemal wszystkie style piwa. Nie zamykam się w jednym gatunku, bo prędzej czy później prowadzi to do „przepicia” się nim. To właśnie różnorodność stylów i smaków sprawia, że piwa nigdy mi się nie nudzą. Oczywiście zdradzam słabość do stoutów, porterów czy IPA, ale nie należę do osób negujących tradycyjne style. Są chwile, że za świetnego, chmielowego pilsa dałbym się pokroić, tak samo jak za aromatyczne IPA. Cenię sobie także piwa w stylach belgijskich.

Jak sądzisz, co czeka piwną kulturę i branżę w najbliższym roku?

Wszystko wskazuje na to, że pojawi się podobnie wiele lub jeszcze więcej premier niż w roku ubiegłym, kiedy to zadebiutowało koło tysiąca polskich piw rzemieślniczych. Być może w efekcie tak wielkiego wzrostu ilości nowych marek dojdzie do pewnego przesilenia. Dla przykładu dwa lata temu, klienci byli w stanie śledzić niemal każdą premierę. Obecnie mało jest osób, które znają wszystkie rodzime browary, tak szybko ich przybywa (głównie inicjatyw kontraktowych). Z perspektywy sklepu, który ma stale na półkach około 600 różnych piw widzimy, że w powodzi nowych marek klienci coraz rzadziej są na bieżąco, z tym co dzieje się na rynku piw rzemieślniczych. U części z nich fakt, że nie są w stanie nadążyć za nowościami (powiedzmy z braku „mocy przerobowych”) powoduje wręcz zniechęcenie.

Ma to też odzwierciedlenie w sytuacji browarów. Z jednej strony rozwój rynku piw rzemieślniczych cieszy, z drugiej, już obecnie część producentów ma problemy ze sprzedażą kolejnych warek swoich piw, a szkoda, bo wiele z nich to sprawdzone, znakomite receptury. Część klientów skupia się jednak tylko na nowościach, których jak wspomniałem, jest na tyle dużo, że chcąc ich wszystkich (a przynajmniej większości) spróbować nie ma już możliwości wracania do sprawdzonych marek. Niestety w części przypadków wraz z ilością pojawiających się piw nie idzie w parze ich jakość. I co wtedy? Otóż część klientów mimo, że rzadziej powtarza sprawdzone piwa, zaczyna omijać szerokim łukiem browary, które wypuściły na rynek piwa słabszej jakości – po prostu nie ufa kolejnym pomysłom tych marek, na których wypustach raz czy dwa razy się zawiedli, choćby nowe piwa były potencjalnie kuszące. Nie wiadomo czy nie skończy się to kłopotami niektórych browarów. Na rynku robi się bowiem tłoczno – szczególnie w dużych miastach jak Warszawa, do których trafiają piwa z całej Polski i tu trwa walka o zainteresowanie klienta. Szkoda, że w tej sytuacji rodzimi rzemieślnicy tak mało uwagi poświęcają na promocję swoich dobrych jakościowo produktów w najbliższej okolicy. Tymczasem w USA np. w San Diego – gdzie działa około 80 browarów, większość warzelni kieruje swą ofertę do klientów z najbliższej okolicy. To ważne dla rozwoju kultury piwnej i wzrostu świadomości mieszkańców. W ten sposób – rozwijając kulturę picia dobrego piwa, browary mogą zapewnić sobie zbyt na swoje piwa, a także, zdobywając nowych klientów, zwiększyć udział spożycia piw rzemieślniczych w rynku. W gruncie rzeczy powinno chodzić o zmianę świadomości jak największej grupy konsumentów i zdominowanie rynku przez dobre jakościowo piwa, a nie o kiszenie się we własnym sosie i konkurowanie na ograniczonym polu.

Pawle, dzięki za rozmowę! A jeśli ktoś z was jeszcze nie był w PIWOmaniaKu to odwiedzajcie Sklep Roku 2015 Piwnej Mapy Warszawy.

Zdjęcia sklepu pochodzą ze strony:

https://www.facebook.com/Piwomaniak-238300469668025/

Zapraszam do polubienia by być na bieżąco.

12400891_538816066283129_776800471352623568_n.jpg

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s